Dzięki zaproszeniu GNJ znalazłam się w jednej z najciekawszych i jednocześnie najgłębszej kopalni znajdującej się na terenie Polski. Po tym wstępie większość z Was wie już zapewne, o czym mowa. Kopalnia Podgórze, dawna kopalnia uranu, działała w latach 1950 – 1958. Jest to jedyna kopalnia w Kowarach, która w całości powstała już po wojnie. W okolicy znajdują się też inne kopalnie, między innymi Wolność, która też zapowiada się na interesujące pod względem nurkowym miejsce. Pozwolę sobie jednak wrócić do Podgórza, do którego zaprowadziła nas kręta, górska droga.

  • fot. Daniel Kowalski, Nieczynna kopalnia uranu w Kowarach
  • fot. Daniel Kowalski, Nieczynna kopalnia uranu w Kowarach
  • fot. Krzysztof Dobrowolski, Nieczynna kopania uranu w Kowarach
  • fot. Krzysztof Dobrowolski, Nieczynna kopania uranu w Kowarach
  • fot. Krzysztof Dobrowolski, Nieczynna kopania uranu w Kowarach
  • fot. Krzysztof Dobrowolski, Nieczynna kopania uranu w Kowarach
  • fot. Krzysztof Dobrowolski, Nieczynna kopania uranu w Kowarach
  • fot. Krzysztof Dobrowolski, Nieczynna kopania uranu w Kowarach
  • fot. Krzysztof Dobrowolski, Nieczynna kopania uranu w Kowarach
  • fot. Sebastian Dobrowolski, Nieczynna kopalnia uranu w Kowarach
  • fot. Sebastian Dobrowolski, Nieczynna kopalnia uranu w Kowarach
  • fot. Sebastian Dobrowolski, Nieczynna kopalnia uranu w Kowarach
  • fot. Sebastian Dobrowolski, Nieczynna kopalnia uranu w Kowarach
  • fot. Sebastian Dobrowolski, Nieczynna kopalnia uranu w Kowarach
  • Plan kopalni Podgórze

Znajdujące się tutaj złoża uranu wystarczyły zaledwie na kilka lat eksploatacji, a po ich wyczerpaniu obiekt zamknięto. Dopiero na początku lat 70` w sztolni nr 19a otworzono inhalatorium radonowe, które należało do Uzdrowiska Cieplice i które pod nadzorem Akademii Medycznej we Wrocławiu działało aż do 1989 roku. W czasie spaceru po sztolni, w której obecnie znajduje się trasa turystyczna, mijamy pozostałości po inhalatorium – wyglądające na wygodne, stalowe leżaki na sprężynach. Nachodzi ochota, żeby je wypróbować i zażyć odpoczynku po nurkowaniu. Mnie miło zaskakuje panująca tu temperatura, jest bowiem cieplej niż na zewnątrz (w Karkonoszach zaskoczył nas śnieg) i dosyć wilgotno. Sama trasa jest dobrze przygotowana dla różnej maści turystów – szerokie chodniki są równe, a nad głowami wiszą nam śpiące o tej porze roku małe nietoperze. We wnękach, które mijamy po drodze, znajdują się wystawy minerałów pochodzących z kopalni oraz narzędzi, z których korzystali górnicy. Moja uwagę przykuwają także fotografie, które pozwalają lepiej wyobrazić sobie to miejsce za czasów jego funkcjonowania. Na końcu trasy, tuż przy szybie, w którym zamierzamy nurkować, czeka interesująca, stalowa konstrukcja. Kształt jest dość oczywisty, ale mimo wszystko czuję rozbawienie, kiedy dowiaduję się, że to... bomba! Nie przyjechaliśmy tu jednak dla przyjemności ani nietoperzy (jakkolwiek ogromną sympatią nie darzyłabym tych małych lotników). Dzięki uprzejmości Filipa Długosza, który już z parkingu przywiózł nam tutaj cały sprzęt na quadzie, nie musieliśmy nic nosić, znosić ani wnosić. Luksus jak na wakacjach. Wystarczy ubrać się teraz w sprzęt, w miłej atmosferze wymieniając koleżeńskie złośliwości i przejści zaledwie kilka kroków do szybu, gdzie już czeka przejrzysta woda. Nurkowaliśmy w trójkę: Mirek Kopertowski, Sebastian Dobrowolski i ja, przy założeniu, że pod wodą się rozdzielamy. Mirek, nie dość, że uzbrojony w rebrider, to miał jeszcze własny plan i zadania na tym nurkowaniu, podczas gdy my postanowiliśmy po prostu pozwiedzać. Nasz plan oparliśmy na szkicach pierwszego poziomu, z których skorzystaliśmy przed nurkowaniem. Chcemy obejrzeć wejście na głębszy poziom, w bocznym korytarzu, a potem, trzymając się oczywiście bezpiecznych limitów, popłynąć za główną poręczówką najdalej, jak zdołamy. Zanurzamy się więc najszybciej jak to możliwe, w środkowym, wąskim szybie, twarzą do bomby. Na 30 metrach czeka wyjście na pierwszy poziom. Sam szyb opada nieco niżej, do mniej więcej 40 metrów. Tam też widzę Mirka, który puszcza mnie przodem. Kiedy wypływamy, z niemałym trudem przypominam sobie o oddychaniu. Widoczność jest fantastyczna. Wyobraźnia robi swoje, kiedy uświadamiam sobie, że korytarze kopalni Podgórze ciągną się kilometrami. Kolejne szyby prowadzące na głębsze poziomy opadają aż do 242 metrów. Tam znajduje się jeszcze jedna taka lufa, która, wedle planów, sięga aż do 500 m. Jednym słowem, pod nami rozpościera się prawdziwa otchłań! Z ciekawości dotykam ścian i belek, żeby sprawdzić, jak zachowują się osady. Ciężkie, spore farfocle opadają dość szybko, poruszone dłonią. Trzeba się naprawdę postarać, żeby tu porządnie namącić! Nam jednak zależy na jak najlepszej widoczności, więc nie kontynuuję swoich eksperymentów. Po zwiedzeniu bocznego korytarza z szybem prowadzącym głębiej, wracamy do pomarańczowej linki, która prowadzi nas dalej. Mijamy kilka innych korytarzy, w tym jedno duże skrzyżowanie, a ja zaczepiam wzrok na rozebranej tamie. Na poziomie, który zwiedzamy wciąż dużo się dzieje. Do zdecydowanie najciekawszych można zaliczyć eksploracyjny projekt Filipa i Witka, którzy zajmują się w Podgórzu podwodnymi remontami i odnawianiem starych korytarzy :) Tymczasem my wpływamy do korytarza umownie nazywanego „bakteryjnym”. Swoją nazwę zawdzięcza on unikalnym matom bakteryjnym, które zostały tutaj odkryte. To zwieszające się z belek i ścian ciemne maty, na które zapewne w innych okolicznościach nie zwróciłabym większej uwagi, uznając je za element dość obrzydliwego wystroju wnętrza. Uzbrojona w wiedzę o unikatowości farfocli, których badaniem od ponad roku zajmuje się PAN, przyglądam się im jednak z zainteresowaniem. W końcu to limity zmuszają nas do zawrócenia. Dekompresję odbywamy na 6 metrach, wciśnięci między belki, na których dało się całkiem wygodnie przysiąść. Mimo całkiem przyzwoitego czasu, oscylującego w okolicach 50 minut, nie jestem bardzo zmarznięta. Powodem może być temperatura wody, która utrzymuje się na stałym poziomie 10 stopni. Kopalnia Podgórze robi, ze względu na swój rozmiar, ogromne wrażenie i jest miejscem, do którego warto wracać i odkrywać coraz nowsze miejsca, korytarze i zaułki. Zarówno podziemne, jak i podwodne części pozwalają na ciekawy wypad, niekoniecznie tylko nurkowy. Tu wciąż dużo się dzieje!

GNJ bardzo dziękuję za zaproszenie i możliwość zrobienia jednego z najciekawszych nurkowań w tak niesamowitym miejscu. Duże podziękowania należą się też Filipowi Długoszowi i Danielowi Kowalskiemu, który podzielili się z nami wiedzą dotyczącą tego przybytku, podsunęli plan na przyjemne zwiedzanie i w ciemnych tunelach wprowadzili wyjątkowo radosną atmosferę.


Spotkanie Grupy Nurków Jaskiniowych
16. Październik 2015

Spotkanie Grupy Nurków Jaskiniowych odbędzie się podczas Speleokonfrontacji w terminie 20-21 Listopada.

Relacja z wyjazdu stażowego organizowanego przez Cave Diving Group - brytyjskiego odpowiednika Grupy Nurków Jaskiniowych. 20-21.06.2015 CDG TRAINING CAMP
10. Sierpień 2015

Dzięki kontaktom Mirka Kopertowskiego i uprzejmości członków CDG mieliśmy możliwość uczestniczyć w dwudniowym stażu, pozwalającym poznać różne aspekty nurkowania jaskiniowego oraz zapoznać się ze środkowiskiem nurków i grotołazów brytyjskich.

Miejsca na stażu nurkowania jaskiniowego (CDG Training Camp)
07. Kwiecień 2015

Grupa Nurków Jaskiniowych (GNJ) w porozumieniu z jej brytyjskim odpowiednikiem Cave Diving Group (CDG) zrzeszającym nurkujących grotołazów dysponuje 2 miejscami na stażu nurkowania jaskiniowego (CDG Training Camp) w Wielkiej Brytani.