|
|
XIII Warsztaty Nurkowania Jaskiniowego 2010
24. Czerwiec 2010
W dniach 17-20 czerwca 2010 roku odbyła się w Zimniku na Dolnym Śląsku XIII edycja Warsztatów Nurkowania Jaskiniowego, zorganizowana przez Grupę Nurków Jaskiniowych PZA. W tym miejscu warto podkreślić, że pierwsza edycja tej imprezy, której inicjatorem był nieżyjący już Wiktor Bolek, odbyła się równo piętnaście lat temu (w maju 1995 roku).
W zakończonych właśnie warsztatach kadrę stanowili trzej instruktorzy: Rafał Górecki (SGW), Mirek Kopertowski (SGW) oraz Dominik Graczyk – Honzo (SW). Natomiast w charakterze kursantów udział wzięli: Magda Kucharzewska (nz), Tomek Tatar (AKP „KRAB” AGH), Przemysław Wojciechowski (nz) oraz niżej podpisany Adam Więch (SW). Odwiedzili nas też m.in. Bartek Grynda (dzięki czemu mogliśmy zobaczyć, co oznacza 200-watowe „światełko” pod wodą), Paweł Mordkowicz – Loti, Sebastian i Krzysztof Dobrowolscy, Andrzej Pietrzykowski, Kasia Turzańska, Jacek „Placek” Biernacki i inni (przepraszam, tu moja pamięć i wiedza się kończą…)
Każdy z kursowych dni podzielony był na część teoretyczną i praktyczną – po porannych wykładach uczestnicy warsztatów ćwiczyli „na sucho”, by po południu zanurzyć się w wodach kamieniołomu i zmierzyć z powierzonymi zadaniami „na mokro”.
Pierwszy dzień poświęcony był zapoznaniu się z „francuską”, jaskiniową konfiguracją sprzętu (przejście z konfiguracji technicznej okazało się całkiem proste, mimo oczywistych różnic) oraz z podstawami poręczowania jaskiń. W gospodarstwie, w którym mieszkaliśmy, powstała w związku z tym istna pajęczyna poręczówek. Chwilę później mieszkańcy wsi mieli niezły ubaw, obserwując postacie w czapkach nasuniętych głęboko na oczy, przemieszczających się po omacku wzdłuż „sznurków”. Po południu, po skonfigurowaniu własnego sprzętu nurkowego „po nowemu” i po jego skontrolowaniu przez instruktorów mogliśmy wreszcie zanurkować, aby za- i zdeporęczować „jaskinię”. Nawet się udało :) Po południu zaproponowałem wszystkim wspólne, wieczorne nurkowanie, niestety w wodzie znalazłem się ostatecznie sam, spędzając blisko godzinę na podglądaniu flory i niezwykle aktywnej tego wieczora fauny, tudzież ćwicząc kolejne skillsy (tudzież psychikę) bez maski. A potem wieczornym dyskusjom nie było końca, wszak warsztaty to nie tylko czas nauki, ale i wymiany doświadczeń.
Kolejne dwa dni upłynęły w podobny sposób, tyle że doszły kolejne elementy szkolenia: dowiązywanie ciągu bocznego, poruszanie się po poręczówce bez widoczności (w ślepej masce), kartowanie jaskini, poszukiwanie zagubionej poręczówki, depozytowanie butli i wreszcie najcenniejsze – wycinanie się z poręczówki (wykonanie tego ćwiczenia na brzegu, ale w ślepej masce i suchych rękawicach było nie lada wyzwaniem, co zaowocowało zresztą wymyśleniem nowego patentu, który doskonale sprawdził się później pod wodą). Ze względu na tłok panujący nad, na i pod powierzchnią akwenu w weekend, widoczność podczas naszych popołudniowych nurkowań momentami była bliska zeru, co z jednej strony utrudniało ćwiczenia, z drugiej jednak przybliżało warunki, w jakich przyjdzie się zetknąć w prawdziwej jaskini. Tak czy siak – „daliśmy radę!”. Piątkowy i sobotni wieczór poświęcone były ponownie szeroko rozumianej integracji, pokazom slajdów i filmów, zażartym dyskusjom. Jednym z tematów, które się pojawiły, było zastosowanie w nurkowaniu jaskiniowym rebreather’ów, które to niewątpliwie stanowią przyszłość tego sportu. Mirek Kopertowski zaprezentował nam własnej konstrukcji oddycharkę mCCR, która zrobiła na wszystkich duże wrażenie (acz niektórzy nie chcieli wierzyć, że „takie coś” może naprawdę działać i nie stanowić śmiertelnego zagrożenia dla nurka).
Wreszcie ostatni dzień, czyli niedziela, poświęcony został nurkowaniu w konfiguracji bocznej (tak naprawdę wszyscy na ten dzień bardzo czekali, żeby zobaczyć, „jak to jest”). I było bardzo, bardzo fajnie! Instruktorzy zbudowali nawet podwodny zacisk, który był potem pokonywany przez kursantów na wszelkie możliwe sposoby – z butlami pchanymi przed sobą, z butlami po bokach, w pozycji na plecach… Nikomu nie chciało się wychodzić z wody, co zaowocowało nawet i 90-cio minutowymi czasami nurkowań. Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy – po spakowaniu sprzętu do samochodów odbyła się krótka uroczystość rozdania dyplomów ukończenia warsztatów, potem chwila na zdjęcia i czas do domu. Czas pokaże, czy wkrótce w relacjach z wyjazdów jaskiniowo-nurkowych pojawią się nowe nazwiska…
W imieniu uczestników warsztatów chciałem jeszcze raz podziękować organizatorom za wysiłek włożony w przygotowanie tej imprezy i za poświęcony czas.
Adam Więch
Copyright © 2004 Grupa Nurków Jaskiniowych KTJ PZA, ver. 6.0
|
 |