|
|
Rumunia, sierpień 2003
Eksploracja wywierzyska Tauz, część pierwsza
W sierpniu 2003 odbyła się kolejna wyprawa nurkowa w rumuńskie góry Bihor. Głównym celem była eksploracja wywierzyska Izbucul de la Tauz. Wzięli w nim udział nurkowie jaskiniowi: Justyna Błaszkowska, Wiktor Bolek - kierownik, Lucyna Cieślik (Sopocki KTJ), Michał Gignal, Mirosław Kopertowski, Jarosław Niekludow (Sopocki KTJ), Arnold Paliński, Andrzej Szerszeń (SW) , osoby poruszające się po jaskiniach wypełnionych powietrzem : Krzysztof Jabłoński, Katarzyna Jabłońska oraz osoby towarzyszące : Magdalena Bugajska i Ewelina Fila (niezrzeszone); pozostali Sekcja Grotołazów Wrocław.
Głównym celem tegorocznej wyprawy była eksploracja wywierzyska Tauz. Dwa lata temu w 2001 roku udało mi się dopłynąć tam na głębokość -85 m w drugim syfonie. Przy idealnej widoczności wynoszącej ponad 5 m wpłynąłem do poziomego korytarza idącego na północ, czyli w kierunku jaskini Coiba Mare, skąd, jak oczekujemy, dopływa woda do Tauz. Odległość pomiędzy Tauz i Coiba Mare wynosi w linii prostej 2,5 km. Obecność w Tauz dużych kłód drewna sugeruje, że podziemny ciąg wodny z Coiba Mare do Tauz powinien być dostępny dla człowieka.
Pomimo zorganizowania kilku wypraw, nie udało się znacząco przesunąć przodka eksploracji. Przeszkadzały w tym obfite deszcze lub roztopy, które wnosiły do jaskini znaczne ilości mułu, który ograniczał widoczność do pół metra. Ponadto pod koniec jesiennej wyprawy w 2002 wydarzył się śmiertelny wypadek Rafała Garskiego.

Tablica upamiętniająca wypadek Rafała Garskiego 04 pażdziernika 2002.
Planując wyprawę w tym roku mieliśmy nadzieję na kilka tygodni bezdeszczowej pogody, która gwarantowałaby dobrą widoczność. Jak się jednak okazało, tuż przed naszym przyjazdem deszcz padał przez 3 tygodnie. Nie były to duże opady, ale regularne. W związku z tym poziom wody był stosunkowo niski, ale widoczność początkowo nie przekraczała pół metra, jednak z czasem poprawiła się do 2-3 metrów we wstępnej części syfonu.
Podczas pierwszych nurkowań sprawdzono stan oporęczowania do głębokości -40m. Przeprowadzono też próby mające na celu sprawdzenie możliwości wykorzystania aparatu o obiegu zamkniętym (Inspiration) do dekompresji po nurkowaniu na obiegu otwartym. Przyjęcie wartości zadanej ciśnienia parcjalnego w Inspiration na 1.3 bar oznaczało dekompresję na nitroksie 80% na głębokości 6m oraz na czystym tlenie na głębokości -3m. Próby wypadły pomyślnie.
Przy tej okazji poutyskiwaliśmy na obecność w polskim języku nurkowym dużej ilości wyrazów angielskich, m.in. manifold, set point, run time oraz rebreather. To ostatnie słowo ma w języku polskim dość skomplikowany odpowiednik - aparat o obiegu zamkniętym. Wobec tego postanowiliśmy wymyśleć krótkie polskie słowo, które oddawałoby istotę tego urządzenia i tak narodziło się określenie ODDYCHARKA.
07 sierpnia przeprowadziłem pierwsze nurkowanie na trimixie, którego celem było sprawdzenie stanu oporęczowania poniżej -40m. Okazało się, że brakowało linki pomiędzy głębokością -60m a -75m. Na tym odcinku poprowadziłem nową linkę, bez trudu znajdując punkty stabilizacyjne (z aluminiowych kątowników) poniżej -70m. Na głębokości -80m dopłynąłem do miejsca, gdzie pochylnia przechodziła w poziomy korytarz. W tym miejscu były wbite dwa charakterystyczne kątowniki. Dwa lata temu od tego punktu popłynąłem w prawo na północ, jednak w ubiegłym roku Andrzej Szerszeń (Pszczółek) zaporęczował na wprost. Poręczówka kończyła się na głębokości -85m na występie skalnym wystającym z dna. Widoczność była kiepska - poniżej półtora metra. Nie byłem w stanie dostrzec przeciwległej ściany korytarza, co poprzednim razem nie stwarzało żadnych problemów. Po tym stwierdzeniu wynurzyłem się wykonując przewidzianą dekompresję, korzystając na -6m i -3m z oddycharki. Dekompresję wykonałem według tabel wygenerowanych za pomocą programu Abyss v 2.1. Miałem przy sobie również komputer VR3, który jednak pokazywał znacznie krótszą dekompresję przy współczynniku bezpieczeństwa Safety ustawionym na 0. Jednak komputer Aladyn pokazywał znacznie dłuższą dekompresję, ale jego algorytm nie brał pod uwagę zwiększonej ilości tlenu w mieszankach dekompresyjnych. Po tym nurkowaniu Michał Gignal powiedział mi, że nurkowie jaskiniowi we Francji ustawiają współczynnik Safety w VR3 na 20. Tak też zrobiłem przed kolejnym nurkowaniem.

Ile mi tam jeszcze zostało tego trimiksu ??
|

Wiktor Bolek po pierwszym nurkowaniu trimiksowym
|
Podczas jednodniowej przerwy w nurkowaniu przygotowałem trimix na dalszą eksplorację. Na 09 sierpnia zaplanowałem kolejne nurkowanie. Przed samym zanurzeniem odczuwałem lekkie zmęczenie, pomimo tego, że w nocy dobrze się wyspałem. Nurkowanie rozpoczęło się planowo. Na -85m dowiązałem się do końca Pszczółkowej poręczówki. Widoczność nie poprawiła się w ciągu ostatnich 48 godzin. Nie widząc drugiej ściany korytarza, nie mogłem ocenić jego geometrii. Płynąłem przy dnie wzdłuż lewej ściany, która zaczęła zakręcać w prawo. Utrudniało to utrzymywanie poręczówki w stanie naciągniętym. Zastabilizowałem ją z kątownika. Ściana dalej zakręcała w prawo. Przebieg korytarza był zupełnie inny niż się spodziewałem i jaki pamiętałem sprzed dwu lat. Dno zaczęło podnosić się do głębokości -79m. Stwierdziłem, że musiałem wpłynąć nie w to miejsce co trzeba. Ponadto podczas poręczowania i przebywania w pobliżu dna woda dodatkowo mąciła się. Widoczność spadła poniżej 50 cm. Postanowiłem zawrócić. Sfrustrowany zwinąłem poręczówkę z powrotem na kołowrotek. Pozostawiłem Pszczółkowy Przodek w takim stanie w jakim był. Rozpocząłem wynurzanie. Pobyt był nieco krótszy niż początkowo planowałem, tak że powinienem się zmieścić w czasie 25', co oznaczało krótszą dekompresję. Jednak wynurzenie do -40m zajęło mi nieco więcej czasu. Ponadto komputer VR3 kazał mi wykonać głębokie przystanki na -57m i na -42m. Oznaczałoby to konieczność wykonania dekompresji dla kolejnego czasu (30'). Sprawdziłem plan dekompresji na VR3. O dziwo zgadzał się z planem dekompresji dla 25', który wygenerował program Abyss. Wobec tego postanowiłem wykonać dekompresję według VR3, który posiadał najbardziej precyzyjną informację o profilu bieżącego nurkowania. Miałem już do niego większe zaufanie ze względu na zwiększony współczynnik bezpieczeństwa. Gdy dopłynąłem do oddycharki na -6m, stwierdziłem, że VR3 nie ma zaprogramowanego nitroksu 80% na tę głębokość. Jednak bez problemu przeprogramowałem go pod wodą uaktywniając ten gaz. Komputer odpowiednio zaktualizował przystanki na -6m i na -3m, zwiększając je o kilka minut. Po zakończeniu przystanku na -6m przeciągnąłem oddycharkę na -3m po dnie. Miała ona znacznie ujemną pływalność (ułatwiało to korzystanie z niej na przystanku). Wymagało to ode mnie sporego wysiłku, co, jak wówczas sądziłem, było miłą rozrywką podczas długotrwałego marznięcia na dekompresji. Podczas przepływania na -3m oddychałem nitroksem 37% z butli. Tę informację wprowadziłem oczywiście do VR3. Będąc na głębokości -3m, do VR3 wprowadziłem informację, że oddycham tlenem dopiero w momencie jak wartość ciśnienia parcjalnego tlenu w oddycharce ustabilizowała się na poziomie 1.3. Po upłynięciu czasu wskazanego przez VR3, który był o kilka minut dłuższy od czasu z tabeli, przepłynąłem przez I syfon. Byłem już na tyle zmarznięty, że nie chciało mi się przedłużać dekompresji. Po wynurzeniu się w jeziorku wyszedłem z wody z butlami na plecach i postawiłem je na tym kamieniu co zwykle. Podczas zdejmowania skafandra czułem zmęczenie w mięśniach ramion - tak jakbym wykonał kilka pompek albo kilka razy podciągnął się na rękach. Po zdjęciu ocieplacza przypadkowo popatrzyłem się na swoje ramiona. Pojawiły się na nich intensywne czerwone plamki. W tym momencie zdałem sobie sprawę, że są to objawy choroby dekompresyjnej. Rozpocząłem oddychanie tlenem, co czyniłem przez około godzinę. Na szczęście nie pojawiły się żadne dodatkowe bóle. Przez kolejne trzy dni po nurkowaniu ramiona miałem lekko opuchnięte. Po telefonicznej konsultacji z Krajowym Ośrodkiem Medycyny Hiperbarycznej w Gdyni okazało się, że nie mogę nurkować przez najbliższy miesiąc. Oznaczało to dla mnie koniec podwodnej eksploracji na tej wyprawie.
Wystąpienie objawów choroby dekompresyjnej trochę mnie zaskoczyło. Nurkowałem w tym miejscu już od kilku lat i nie miałem żadnych problemów z tym związanych. W związku z tym interesujące jest przeanalizowanie różnic podobieństw pomiędzy wcześniejszymi a obecnym nurkowaniem. Od moich pierwszych nurkowań trimiksowych używam do wyznaczenia dekompresji programu Abyss. Obecnie wersji 2.1. Najnowsza wersja 2.3 moim zdaniem posiada zbyt dużo błędów edycyjnych, zwłaszcza jeśli planuje się nurkowanie w metrach a nie stopach. Tak że trudno jest wprowadzić dane, które będą odpowiadały pożądanemu przez nas profilowi. Natomiast wersja 2.1 działa poprawnie. Przed nurkowaniem sporządzałem tabele dla planowanej głębokości i różnych czasów powrotu do punktu zmiany gazu lub pierwszego przystanku dekompresyjnego używając algorytmu 150 - najbardziej konserwatywnego. Wartość 150 oznacza, że stałe czasowe odsycania są 150% stałych czasowych nasycania odpowiednich tkanek. W czasie poprzednich nurkowań do pomiaru czasu i głębokości używałem komputera Aladyn. Praktyka była taka, że przedłużałem zwykle ostatnie przystanki dekompresyjne, aby być zgodnym z przystankami podawanymi przez Aladyna, który nie uwzględniał użycia mieszanin o zwiększonej zawartości tlenu. Ostatni przystanek na -3m był zawsze stosunkowo długi, ale komputer można było zostawić w jeziorku na tej głębokości. Ten sposób postępowania był głównie podyktowany możliwością szybkiego odczytania profilu nurkowania. W przypadku niewykonania dekompresji przewidzianej przez algorytm, komputer blokował się na 24 godziny.
Jednak od kiedy zacząłem nurkować z komputerem VR3, przestałem przedłużać czasy dekompresji, ponieważ ten komputer pokazywał znacznie krótszą dekompresją. Poprzednio wykonywane dekompresje uznałem za zbytnio przewymiarowane. Po tych nurkowaniach i długiej dekompresji na tlenie czułem się zwykle rześko. Do VR3 nabrałem większego zaufania po zwiększeniu konserwatyzmu na 20.
Feralne nurkowanie analizowałem za pomocą programów dekompresyjnych Abyss i Dekoplaner. Ku mojemu zaskoczeniu zalecane dekompresje zgadzały się z tą obliczoną przez VR3 z dokładnością do kilku minut na ostatnich przystankach (6m, 3m), tzn. w zależności od wariantu obliczeń obliczone dekompresje były dłuższe lub krótsze od rzeczywiście wykonanej. W Dekoplanerze ustawiono GF Lo na 30 %, a GF Hi na 80 %. Wprowadzenie niższych wartości nitroksów na -6m i -3m (odpowiednio 70%, 90%), ze względy na możliwy błąd oddycharki nie wpływało znacząco na czas dekompresji.
Wniosek z tego jest taki, że przeprowadzone nurkowanie było na granicy wytrzymałości organizmu w warunkach jakie panują w wywierzysku Tauz. Do czynników, które zwiększyły możliwość wystąpienia choroby dekompresyjnej należy zaliczyć: konieczność transportu sprzętu do jeziorka (ok. 300 m górską ścieżką), niska temperatura 6-8 oC (w porównaniu do jaskiń we Francji czy na Florydzie), zmęczenie wywołane kolejnymi nurkowaniami.
Po analizie tych faktów stwierdziliśmy, że kolejne nurkowania w Tauz wymagają zwiększonego marginesu bezpieczeństwa. - 1. Pomiędzy głębokimi nurkowaniami trimiksowymi należy robić dwudniowe przerwy.
- 2. W komputerze VR3 należy ustawiać maksymalny poziom bezpieczeństwa Safety = 50.
- 3. Należy przedłużać przystanki na 6m i 3m.
- 4. Należy zwiększyć konserwatyzm w programach dekompresyjnych, np. w Dekoplanerze na 20/70.
- 5. Oddychanie tlenem po nurkowaniu.
- 6. Zdejmowanie sprzętu w jeziorku bez ciężkiego transportu po nurkowaniu.
Na tym wyjeździe Michał Gignal wykonał jeszcze dwa nurkowania trimiksowe zaplanowane wg powyższych zasad. Żadne objawy choroby dekompresyjnej nie wystąpiły. VR3 zabrany na nurkowanie ze współczynnikiem bezpieczeństwa 50 pokazywał taki sam plan dekompresji jak tabele wygenerowane przez Dekoplaner przy ustawieniu 20/70.

Profil feralnego nurkowania. Użyte gazy były następujące: powietrze do -40, trimiks 13/46 na -85m i potem do -40m, powietrze do -15m, nitrox 37 do -6m, oddycharka na -6m z wartością zadaną ppO2=1.3 - co daje nitrox 80, oddycharka na -3m z wartością zadaną ppO2=1.3 - co daje czysty tlen.
Wiktor Bolek
[Opis nurkowań Michała Gignala]
Copyright © 2004 Grupa Nurków Jaskiniowych KTJ PZA, ver. 6.0
|
 |