|
|
X divers team w Miltitz
21. Grudzień 2006
Kilka miesięcy temu znalazłem w necie film z nurkowania w zalanej kopalni w Miltitz, no i oczywiście zaczęliśmy się z Michałem zastanawiać co zrobić aby tam zanurkować. Początkowo obaw było sporo, jak to w Niemczech, wszystko sformalizowane, porządek, pozwolenia.......... nic nie da się załatwić na tzw. partyzanta. Zaczęliśmy więc zbieranie informacji na temat miejsca planowanego wyjazdu, najpierw wśród znajomych, później korespondując z „opiekunami” kopalni. Później już tylko zaklepanie terminu, wysłanie zgłoszenia i aby tradycji stało się zadość pewien partyzancki zabieg, który przemilczę dla dobra ewentualnych naśladowców, dość powiedzieć że jednak z pewnymi obawami znaleźliśmy się 16 grudnia przed wejściem do kopalni w Miltitz.
 | |
| |
Wejście do kopalni
| Dojechaliśmy w samą porę, wewnątrz kopalni jest do pokonania kilkaset metrów nad wodę więc cały sprzęt dowożony jest nad jeziorko, pakujemy więc twiny i stage do busa „stolarza” jak nazwaliśmy właściciela ze względu na spore ilości trocin walające się po całym samochodzie, grunt że nie trzeba nosić samemu. Nurkujemy tu po raz pierwszy, Udo – nasz opiekun przydziela nas do dwu Czechów którzy dobrze znają obiekt, ustalamy plan nurkowania, wpisujemy się na listę i szybko jako pierwsza ekipa pakujemy się do wody ciesząc się niesamowitą widocznością rzędu 30-40m. Mamy sporo szczęścia do przydzielonych nam partnerów, płyniemy razem do nie zaporęczowanej na stałe części kopalni do której prawdopodobnie byśmy sami nie trafili, delektujemy się fantastycznym jaskiniowym klimatem, podczas gdy Czesi kręcą kołowrotkiem my kręcimy oczyma we wszystkie strony by uchwycić jak najwięcej.
 | |
| |
Pozostałości w sali transformatorowej
| |
 | |
| |
Atrakcje po drodze
| |
Począwszy od wejściowego jeziorka poruszamy się szerokimi korytarzami, na tyle dużymi że mogły się tu kiedyś poruszać swobodnie maszyny górnicze. Niby niemiecki porządek, stała poręczówka jest ok., ale brakuje mi na niej jednak markerów z zaznaczonymi odległościami do wejścia, powinni przejechać się do Fontanazzi lub EB i uczyć się od Włochów, których pewnie mają za tych co zawsze odwalą jakąś manianę.
Przepływamy pod stropem wielkiej sali na głębokości 38-40m, cały czas kontrolując poręczówkę która jest jakieś 15-20m pod nami, pnąc się po zalanych schodach dopływamy do sali transformatorowej.
 | |
| |
Schody
| Niesamowite są filary skalne średnicy kilku – kilkunastu metrów, strzelające w górę na kilkadziesiąt metrów w największej sali kopalni „Adolph von Heynitz” Halle. Wracamy. Fantastycznie ustalił się poziom wody w kopalni, ostatnie przystanki deko robimy pływając po położonych na głębokości 6m korytarzach, nie sposób się nudzić nawet przez chwilę podczas dekompresji. Po 100 minutach od wejścia wychodzimy z wody, gęby się nam cieszą, rzeczywiście jest to jedno z piękniejszych miejsc do nurkowania, zastanawiam się przez chwilę jak można podniecać się nurkowaniem w popularnych ostatnimi czasy niemieckich kamieniołomach mając taką perełkę na wyciągnięcie ręki. Po nurkowaniu miło zaskakuje nas niespodzianka gospodarzy, na wszystkich czeka gorąca herbata, domowe ciasto, grzane wino....... ech gdyby tak na koparkach..........chyba zbyt się rozmarzyłem. Widać że nie ma tu ludzi przypadkowych, wszyscy pływają w twinach, stage z gazami deko, poprawne konfiguracje, większość z lokalnej produkcji hidami, pod wodą również nie widziałem nikogo pływającego na konika morskiego, istny nurkowy raj. No i na każdym kroku okazywana rzeczywiście szczera serdeczność. Noc nie była zbyt zimna, więc jakoś przeżyliśmy nocleg w samochodzie przy kopalni. W niedzielny poranek znów pakujemy sprzęt do samochodu „stolarza” i zwozimy graty nad jeziorko wewnątrz kopalni. Czesi wyjechali, Udo przydziela nas do nowego nurka znającego układ korytarzy i zaczynamy ustalać plan. Hans: „Płyniemy tu i tu, max głębokość ...., czas nurkowania około godziny,... nie za długo ?” Hmm, drapiemy się z Michałem po głowach robiąc kwaśne miny.
 | |
| |
Korytarz w kopalni
| „Wiesz Hans, planowaliśmy raczej dwugodzinne nurkowanie”. Chyba Czesi wystawili nam dobrą opinię z poprzedniego dnia bo wobec braku odpowiedniej osoby do dołączenia Udo pozwala nam nurkować samodzielnie. Wchodzimy do wody, słyszę za sobą głośne „Achtung” i widzę jak Niemcy wrzucają do głębokiego na 3m jeziorka swoje uzbrojone stage. W partiach wejściowych widoczność trochę gorsza niż dzień wcześniej, dalej już normalna, ponad 30m, tu właśnie porzucamy na 6m butle z tlenem i dalej już tylko z dwoma butlami u boku ruszamy dalej. Docieramy do sali Heynitz’a, po drodze pstrykam kilka fotek, zaglądamy do każdej dziury, kolejne pasaże krzyżują się, ciągnąc własną poręczówke co chwila docieramy do jakiegoś korytarza poręczowanego na stałe, niezły labirynt. Po drodze trafiamy również na ciasny boczny korytarzyk, Michał już zaczyna się w niego wciskać, szorując butlami o strop przesuwamy się coraz dalej, za chwilę robi się szerzej, ale jednocześnie jest to koniec ciągu, można się obrócić i już w kilkunastocentymetrowej widoczności wycofujemy się by po chwili cieszyć się znów rewelacyjną widocznością.Jednocześnie nurkuje około 20 osób, kolejne grupy mijają się pod wodą, pięknie wygląda kilkanaście butli z tlenem przypiętych do poręczówki w wejściowym korytarzu. Po prawie dwu godzinach pojawiamy się ponownie w jeziorku kończąc nurkowanie, ciesząc się że można mieć tyle frajdy już za 35 euro, bo tyle kosztuje nurkowanie; już poprzedniego dnia ustaliliśmy z Udo że pojawimy się ponownie w Miltitz w lutym 2007. Ledwo wróciliśmy a już wysyłamy kolejne zgłoszenia, może następnym razem dociągniemy do 3 godzin pod wodą. A powody będą bo w planach mamy opływanie głębokich partii kopalni (nurkowania trimiksowe). Podsumowując: Wykonaliśmy 2 nurkowania o łącznym czasie prawie 4 godziny.
Do nurkowań użyliśmy różnych mieszanin nitroksowych oraz tlenu.
Temperatura w kopalni: w cześci suchej około 10 stopni, w wodzie około 8 stopni
Widoczność w granicach 40 metrów, może więcej. Do zanurkowania w kopalni w Miltitz konieczne jest wcześniejsze (duuużo wcześniejsze) zarezerwowanie terminu, w niektórych przypadkach wpłaty zaliczki oraz wypełnienie karty rejestracyjnej (podajemy uprawnienia, doświadczenie nurkowe, ilość nurkowań/ilość nurkowań jaskiniowych, ostatnie nurkowanie jaskiniowe i inne)
Konieczne są uprawnienia Full Cave znanej międzynarodowej federacji.
Do nurkowania w głębszych partiach TMX i uprawnienia trimiksowe. Pokuszę się o stwierdzenie, że jest to jedno z piękniejszych miejsc do nurkowania w Europie. tekst: Ryszard „ryś” Deneka i Michał „majki” Winek
Czyli w okrojonym składzie X divers team
zdjęcia: Ryszard „ryś” Deneka, Michał „majki” Winek
Zobacz także: |