Subskrybuje zawartość


Nasze zdjęcia!


Rumunia, październik 2002 - wyprawa ratunkowa

W piątek, w dniu 04.10.2002, Rafał Garski nie wynurzył się po nurkowaniu w wywierzysku Tauz. Spowodowało to konieczność przeprowadzenia akcji poszukiwawczej a następnie ratunkowej, mającej na celu wydobycie zwłok. Działalność w Rumunii jest prowadzona przez polskich nurków jaskiniowych od 1999 roku. Pierwsza wyprawa odbyła się w Góry Banackie, ale już wszystkie następne miały za cel eksplorację syfonów w Górach Bihor, a w szczególności dwóch wywierzysk: Izbucul de la Tauz i Cotetul Dobrestilor, położonych w dolinie Girda Seaca.

Jedno z ostatnich zdjęć Rafała Garskiego - na chwilę przed feralnym nurkowaniem
Jedno z ostatnich zdjęć Rafała Garskiego - na chwilę przed feralnym nurkowaniem

Wyprawy te odbywały się na zaproszenie grotołazów z klubu A.S. "Sfinx" z Girdy. Rafał Garski uczestniczył poprzednio w dwóch wyprawach: latem 1999 w Banat oraz zimą 2001 w Bihor, gdzie nurkował zarówno w Tauz jak i w Cotetul Dobrestilor. Wyjazd jesienią 2002 był jego trzecią wyprawą do Rumunii. Rafał Garski był doświadczonym nurkiem jaskiniowym. Oprócz niego w tej wyprawie wzięli udział nurkowie: Maciek Czykierda, Mirosław Kopertowski (oboje SG Wrocław), Jarosław Niekludow (Sopocki KTJ), Andrzej Szerszeń (Speleoklub Warszawski).

Wyprawa standardowo poruszała się samochodem pożyczonym od Grześka Jabłońskiego, który w tym roku nie mógł pojechać do Rumunii.

Przepakunek sprzętu tuż przed wyjazdem
Przepakunek sprzętu tuż przed wyjazdem

Rafał Garski rozpoczął nurkowanie w piątek o godz. 14.45, jak wynika z zapisu na jego komputerze nurkowym. Planowany czas nurkowania wynosił 2 godziny. Po trzech godzinach, jego partner, który czekał na brzegu, zawiadomił kolegów, którzy w tym czasie eksplorowali jaskinie w sąsiedniej dolinie, o wypadku. Pierwsze poszukiwania podjęto jeszcze tego samego dnia. Jarosław Niekludow zanurkował w pierwszym syfonie i dopłynął do komory powietrznej między syfonami. Stwierdził, że w jeziorku nie ma Rafała. Butla z tlenem na dekompresję znajdowała się na -6m. Była ona zakręcona i nieużywana, co stwierdził na podstawie odczytu z manometru.

W tej sytuacji w piątek w nocy zostali powiadomieni nurkowie znajdujący się w Polsce. Postanowiono zorganizować oficjalną akcję ratunkową Polskiego Związku Alpinizmu. Wzięli w niej udział: Wiktor Bolek - kierownik, Rafał Górecki, Włodzimierz Szymanowski, Norbert Ziober.

Jednak grupa z kraju mogła się zjawić w Rumunii dopiero za dwa dni. Wynikało to z konieczności zgromadzenia dużej ilości sprzętu i gazów do przygotowania mieszanek oddechowych. Stąd dalsze poszukiwania były prowadzone przez nurków znajdujących się na miejscu. Organizacja wyjazdu trwała ostatecznie półtora dnia, w tym czasie zebrano nurków, zorganizowano gazy i transport na miejsce wypadku.

5 październik, 2002

W tym dniu w ramach zorganizowanych poszukiwań Jarosław Niekludow zanurkował do głębokości -45m w drugim syfonie. Maciek Czykierda powtórzył poszukiwania do głebkości -40 metrów. Nie znaleźli ciała ani dwóch butli depozytowych, które Rafał powinien był zostawić na tym odcinku. Mirek Kopertowski przeporęczował pierwszy syfon, aby w trakcie potencjalnego transportu zwłok nikt nie zaplatał się w poreczówkę. Wieczorem Andrzej Szerszeń i Maciek Czykierda przygotowywali sprzęt i gazy do nurkowania w dniu następnym. Na wiadomość o wypadku syfon przeżywał prawdziwe oblężenie. W okolicach syfonu pojawili się rumuńscy reporterzy, policja, pogotowie, obrona cywilna, ... . Na szczęście nie chcieli nurkować.

Mirek Kopetowski czyści pierwszy syfon z nadmiarowego sprzętu i reporęczuje go
Mirek Kopetowski czyści pierwszy syfon z nadmiarowego sprzętu i reporęczuje go

6 październik, 2002

Po całodziennych przygotowaniach wieczorem przeprowadzono kolejne dwa nurkowania tym razem z użyciem trimixu. Najpierw Maciej Czykierda zanurkował na -71m nie znajdując ciała. Następnie Andrzej Szerszeń na głębokości -78m znalazł ciało.

W tym miejscu dno opadało pod kątem ok. 45stopni i było pokryte gruba warstwą drobnego żwirku. Rafał leżał na brzuchu, głową w kierunku wyjścia. Ręce miał przed sobą i lekko podkurczone. Pod ciałem przebiegała poręczówka. Po bokach miał przypięte butle depozytowe. Drugie stopnie automatów z tych butli nie były wpięte do gumki na szyi. Zestaw główny był zamocowany na jackecie typu skrzydło. Rafał miał na sobie pięć butli wliczając w to małą butlę z argonem do napełniania suchego skafandra. Ciało miało znaczną ujemną pływalność, przez co Andrzej nie mógł dokonać inspekcji sprzętu znajdującego się pod ciałem. Odpiął jedną z butli depozytowych i kołowrotek po czym rozpoczął wynurzanie. Po sprawdzeniu na bazie okazało się, że w butli było powietrze pod ciśnieniem 130 bar.

Orientacyjny przekrój jaskini z zaznaczonym miejcem wypadku
Orientacyjny przekrój jaskini z zaznaczonym miejcem wypadku

7 październik, 2002

W godzinach rannych ok. 10.00 zgodnie z planem przyjechał czteroosobowy zespół nurków z kraju. Wraz z Christianem omówiono dotychczasowy przebieg akcji i zaplanowano dalsze nurkowania. Podczas kolejnych nurkowań należało przygotować ciało w syfonie do transportu, a później przeciągnąć je na co najmniej głębokość -60m, następnie z -60 na -40m i w ostatniej akcji z -40 na powierzchnię.

Rozważano również konieczność wezwania pomocy zagranicznej na wypadek gdyby nie udało się wyciągnać ciała podczas kilku najbliższych nurkowań. Postanowiono powiadomić nurków rumuńskich, węgierskich i słowackich jeszcze przed rozpoczeciem nurkowań - aby nie tracić kolejnych dni w razie niepowodzenia. Rumuńscy nurkowie mogli służyć tylko swoim zapleczem technicznym, gdyż nie mieli dużego doświadczenia w jaskiniowych akcjach nurkowych. Pomoc zadeklarowali Węgrzy - grupa złożona z kilku nurków jaskiniowych, ale okazało się, że w ciągu najbliższych dni nie są w stanie zanurkować na głębokość 80 metrów. Jozef Gliviak ze Słowacji wraz z ekipą zadeklarował gotowość nurkowania na taką głębokość, co więcej, dysponowali własnym zapleczem technicznym, w tym gazami. Stwierdzono, że wzywanie zorganizowanych ekip ratunkowych z Niemiec lub z Włoch na obecnym etapie nie jest uzasadnione. Pomoc również zadeklarował TOPR.

Po krótkiej naradzie zadecydowano, że póki co akcja będzie prowadzona przez nurków będących na miejscu i z wykorzystaniem posiadanego zaplecza technicznego, uzupełnionego gazami dostępnymi na miejscu (np. tlen ze szpitali). Jeśli wszystko będzie szło dobrze to do końca tygodnia powinniśmy uporać się z problemem. Resztę dnia wykorzystano na przygotowywania sprzętu i gazów do zaplanowanych akcji.

8 październik, 2002

W tym dniu świeżo przybyli nurkowie prowadzili nurkowania aklimatyzacyjne transportując butle depozytowe dla Macieja Czykierdy który zanurkował na -80m i także dotarł do ciała. Wyciągnął poręczówkę spod ciała, przecinając ją najpierw poniżej płetw. Linka przeszła bez problemów, co oznacza, że Rafał nie był w nią zaplątany. Maciej nie mógł stwierdzić tego bezpośrednio, ponieważ ciało było zbyt ciężkie, aby je obrócić. Zastabilizował ciało przywiązując je do wbitej powyżej szabli piaskowej. Następnie spróbował napełnić jacket naciskając na inflator, ale nie dało to żadnego rezultatu.

Włodzimierz Szymanowski po nurkowaniu
Włodzimierz Szymanowski po nurkowaniu

Maciek zabrał drugą butlę depozytową i wynurzył się na powierzchnię. W tej butli także było powietrze, a ciśnienie wynosiło 100 bar. Wieczorem na bazie nastąpiło opracowywanie i uzgadnianie szczegółów akcji w dniu następnym dla dwóch zespołów które miały wykonać akcję wydobycia ciała. Okazało się że, niezbędny będzie transport butli z tlenem ze szpitala w sąsiednim miasteczku.

9 październik, 2002

W godzinach rannych Rafał Górecki i Włodzimierz Szymanowski udali się do szpitala w Campeni po butle z tlenem. Po przybyciu na miejsce okazało się że tlenu jeszcze nie ma i musimy wrócić z powrotem z niczym. Próbę wyciągnięcia ciała mieli podjąć Wiktor Bolek i Andrzej Szerszeń. Na nurkowanie zabrano dodatkową butlę, która miała być użyta do napełnienia jacketu Rafała.

Andrzej jako pierwszy dopłynął do ciała i założył wąż od automatu dodatkowej butli do inflatora jacketu. W tym czasie Wiktor przeciął poręczówkę i zastabilizował jej koniec. Andrzejowi udało się napełnić jacket, przez co ciało uzyskało neutralną pływalność. Rozpoczęto wynurzanie. Wiktor ciągnął ciało za osłonę zaworu butli, a Andrzej popychał je przed sobą jednocześnie regulując pływalność. Holowanie szło sprawnie i zespół mieścił się w planie nurkowania. Ciało zostało doholowane do głębokości -30m. Tu przywiązano je do punktu depozytowego. Dalej Andrzej i Wiktor wynurzyli się sami wykonując przewidzianą dekompresję.

Andrzej Szerszeń przed nurkowaniem
Andrzej Szerszeń przed nurkowaniem

Ze względu na sprawny przebieg akcji okazało się, że ciało będzie można wyciągnąć jeszcze tego samego dnia. Jadący już z Polski Piotr Kępkiewicz i Rafał Szaniawski z transportem gazów (m.in. 3 duże butle helu) zostali odwołani na wysokości Częstochowy w momencie, gdy okazało się, że ciało znajduje się już tak płytko i dalsze nurkowania nie będą wymagały użycia tych gazów. Drugi zespół, Rafał Górecki i Włodzimierz Szymanowski, zanurkował po ciało. Przeholowali je z -30m na powierzchnię w podobny sposób jak zespół pierwszy. W jeziorku zdjęto butle i pozostały sprzęt. W międzyczasie Włodzimierz Szymanowski zanurkował jeszcze dwa razy by wyciągnąć pozostawione depozyty z syfonu. Sprawdzono manometry w zestawie głównym Rafała Garskiego. Obydwa wskazywały zero. Przy pomocy policjantów i ratowników górskich przetransportowano ciało do drogi.

10 październik, 2002

Na bazie wykonano pomiar zawartości tlenu w butlach zestawu głównego. Pomimo że manometry wskazywały zero, to w butlach panowało jeszcze pewne nadciśnienie i gaz wypływał do otoczenia. Gaz w tych butlach zawierał 11-12 % tlenu, czyli była to mieszanina odpowiednia, ze względu na zawartość tlenu, do nurkowania na -80m. Rafał miał latarki Lumen 6 zamocowane na kasku. Obydwie były szczelne i obydwie były włączone. W środku znajdowały się baterie alkaliczne. Butla z argonem do napełniania suchego skafandra była pusta, jednak automat nie uszczelniał się dobrze na gnieździe zaworu. Wypływ gazu był niewielki, ale w ciągu kilku dni pobytu pod wodą butla mogła się opróżnić. Maksymalna głębokość zapisana na komputerze zamocowanym na ręce wynosiła -80.4 m.

Spisywanie protokołu zeznań odbyło się dzięki uprzejmosci policji na naszej bazie
Spisywanie protokołu zeznań odbyło się dzięki uprzejmosci policji na naszej bazie

Wyprawa ratunkowa powróciła do kraju 11.10.2002.

Chcieliśmy wyrazić podziękowania Christianowi Ciubotarescu, policjantom z Arieseni i ratownikom górskim z Alba Iulia za pomoc okazaną w czasie akcji. Dziękujemy wszystkim osobom z Polski i z zagranicy, które pomagały lub zadeklarowały pomoc. Chcemy też podziękować firmom Aquamatic i Ocean Pro za wypożyczenie sprzętu.

Włodzimierz Szymanowski

Nie jest znana dokładna przyczyna śmierci Rafała, być może nie poznamy jej nigdy. Pewne jest natomiast, że Rafał odszedł robiąc to, co kochał najbardziej i czemu poświęcił się bez reszty. Każdego z nas łączyło z Rafałem co innego, ale nas wszystkich ten tragiczny wypadek wstrząsnął do głębi. Będzie nam Go brakowało...

Cześć Jego Pamięci.

Jarosław Niekludow


 

Copyright © 2004 Grupa Nurków Jaskiniowych KTJ PZA, ver. 6.0
 
Początek strony