Subskrybuje zawartość


Nasze zdjęcia!


Eksploracja w Mokrej Dziurze - listopad 2000

W dniach 11-12 listopada 2000 odbyły się akcje nurkowe w jaskini Mokra Dziura w Tatrach Wysokich na Słowacji. Podczas poprzedniej akcji przepłynąłem w syfonie ok. 210m i stwierdziłem możliwość dalszej eksploracji. Wymagało to jednak rozwiązania kilku problemów. Podczas płynięcia na przodek potencjalne niebezpieczeństwo stwarzała stara poręczówka zamotana wokół kamienia w odległości 120m od powierzchni. Kolejny problem stanowiła niska temperatura wody wynosząca zaledwie 1oC. W jaskiniach tatrzańskich temperatura wody wynosi z reguły 3oC. Jednak do Mokrej Dziury wpływa zarówno woda z Jaskini Jaworzyńskiej jak i z potoku płynącego po powierzchni. Jeżeli na powierzchni panuje ujemna temperatura, to po zmieszaniu się tych przepływów, temperatura wody obniża się do 1oC. Z drugiej strony akcje nurkowe trudno jest prowadzić latem, gdyż wówczas przepływ wody przez syfon jest bardzo duży, co w zasadzie uniemożliwia nurkowanie.

W celu prowadzenia bezpiecznej eksploracji w tym syfonie należało znaleźć sposób eliminujący zamarzanie automatów niezależnie od czasu nurkowania. Jak wykazała praktyka, zamarzały automaty Poseidon Jetstream, Cyklon 5000, Apeks TX40 i TX50. Zastosowanie grzałek Michalaka mogło jedynie opóźnić moment zamarznięcia. Jak dotąd do zamarznięcia automatów dochodziło w odległości 80-100m od powierzchni. Wykorzystanie powietrza wypływającego z zamarzniętej butli wystarczało na powrót. W związku z tym nie było niebezpieczeństwa zamarznięcia automatu na drugiej butli. Okazuje się, że rozwiązaniem tego problemu jest zastosowanie trimixu zawierającego przynajmniej 20% He. W przeciwieństwie do powietrza hel przepływający przez automat zwiększa swoją temperaturę.

Celem przeprowadzenia wspomnianych nurkowań była weryfikacja tej metody w praktyce, uporządkowanie poręczówki na odcinku 60-120m oraz podjecie eksploracji na przodku.

W dniu 11.11 jako pierwszy nurkował Maciej Czykierda z dwoma 8l butlami z powietrzem. W odległości 40m od powierzchni poprowadził poręczówkę poprzez szerszą (górną) część korytarza. Po dopłynięciu na 80m zamarzł mu jeden z automatów (Apeks TX50), po czym bezpiecznie wrócił na powierzchnię.

Jako drugi w tym dniu zanurkował Rafał Górecki (2 butle, 10l, TMX 20He 33O2). Od 60 metra rozpoczął poprawianie ułożenia nowej poręczówki. Gdy dotarł do 120m (kamień z koszmarnym węzłem), rozpoczął zwijanie starej poręczówki na swój kołowrotek. Jednak ze względu na duże wychłodzenie i zużycie mieszanki oddechowej, po kilku metrach przerwał tę operację i szybko powrócił na powierzchnię.

W dniu 12 listopada jako pierwszy nurkował Norbert Ziober (2 butle, 10l, TMX 20He 28O2) z zamiarem podjęcia eksploracji na przodku. Po dopłynięciu na 150m był na tyle wychłodzony, że postanowił przerwać nurkowanie. W drodze powrotnej uporządkował jeszcze częściowo starą poręczówkę.

Ostatnie nurkowanie w tym dniu przeprowadził niżej podpisany. (2 butle, 10l, TMX 20He 30O2 oraz depozyt 8l z powietrzem i grzałką Michalaka). W przeciwieństwie do kolegów, suchy kombinezon miałem wyposażony w ogrzewanie elektryczne, co okazało się kluczowe dla zachowania komfortu cieplnego.

Depozyt zostawiłem na 60-tym metrze. Automat pracował w zasadzie poprawnie, jednak pomimo grzałki, po wdechu zamykał się z pewnym opóźnieniem. Po 12 minutach dopłynąłem na przodek (na głębokości -10m), do miejsca gdzie ostatnio dowiązałem poręczówkę. Wpłynąłem w niski korytarz. idący poziomo w lewą stronę. Dno było pokryte małymi kamieniami. Głębokość wzrosła do 11 metrów. Korytarz zmienił charakter. Znalazłem się na połączeniu poziomej i pionowej szczeliny. Niestety obydwie były zbyt ciasne, aby się przez nie przepłynąć. Oznaczało to koniec eksploracji. Zastabilizowałem ostatni punkt i odciąłem poręczówkę. W tym miejscu wyczuwało się silny prąd. W szczelinie nie było żadnych osadów. Wszystko to sugerowało, że właśnie przez tę szczelinę dostaje się woda do syfonu. Wróciłem do poprzedniego punktu. Tu odchodziła do góry pozioma szczelina. Jej dno było pokryte czarnym osadem - najprawdopodobniej pochodzenia organicznego. Jak wynika z poprzednich opisów, w tym miejscu zakończono eksplorację w 1982r. Próbowałem przepłynąć kilka metrów. Szczelina była szeroka na kilka metrów, jednak stawała się coraz niższa. Nie było widać żadnej kontynuacji. Wróciłem do głównej poręczówki w całkowicie zmąconej wodzie. W drodze powrotnej sprawdziłem jeszcze odnogę na -17m (180m od powierzchni). Także i w tym miejscu dno było pokryte czarnym osadem. Korytarz szybko zwężał się nie do przejścia. Nie było żadnych śladów działania prądu wody. Cała woda do syfonu musiała dopływać w pierwszym z opisanych miejsc. Po tej obserwacji powróciłem na powierzchnię.

W wyniku eksploracji prowadzonej w 2000 roku długość syfonu zwiększyła się o ok. 10-20m. Udało się określić miejsce, z którego napływa woda, jednak znajdujące się tam szczeliny są zbyt wąskie dla człowieka. Z powodzeniem zastosowano trimix jako remedium na zamarzanie automatów. Jednak ten czynnik oddechowy powoduje wychłodzenie nurka i należy go stosować łącznie z ogrzewaniem elektrycznym do suchego kombinezonu. Kwestię dekompresji rozwiązano w ten sposób, że w trimixie zwiększono zawartość tlenu. Z przeprowadzonych symulacji dla profilu Mokrej Dziury wynika, że dla użytego czynnika oddechowego dekompresja jest nieco krótsza niż dla powietrza (o 1-2 minuty). Podczas nurkowania oparto się na komputerach Aladin. Podczas wszystkich wykonanych nurkowań te komputery nie wykazały konieczności przeprowadzanie dekompresji. Potwierdziły to późniejsze symulacje dla rzeczywistych profili.

Wiktor Bolek


 

Copyright © 2004 Grupa Nurków Jaskiniowych KTJ PZA, ver. 6.0
 
Początek strony