Subskrybuje zawartość


Nasze zdjęcia!


Warsztaty Nurkowania Jaskiniowego ISTRIA ' 96

Po ubiegłorocznych Warsztatach Nurkowania Jaskiniowego zorganizowanych w Strzeblowie k/Wrocławia postanowiliśmy, że takie spotkania będziemy organizować cyklicznie. W tym roku jedynym rozsądnym terminem dla takiej imprezy okazał się tydzień na przełomie kwietnia i maja, kiedy to ze względu na święta było dużo wolnych dni. Jednak spędzenie tego czasu w znanych od podszewki kamieniołomach wydawało się zupełnie nieciekawe. Stąd też powstał pomysł, aby tegoroczne spotkanie odbyło się nad jakimś ciepłym morzem w egzotycznym kraju. Wybór padł na półwysep Istria w Chorwacji. Mieliśmy już tam rozpoznany teren. Płetwonurkowie z naszego klubu (PTTK Kaszalot) już wielokrotnie przebywali na kempingu Marina, gdzie istniała możliwość głębokich nurkowań (do 50 m) bez konieczności używania pontonu. Do dalszych zalet tego miejsca można zaliczyć bieżącą wodę, możliwość podłączenia sprężarki, i umiarkowane, przedsezonowe ceny (około 4DM za osbodzień). Ta szczególna atrakcyjność miejsca i czasu spowodowała najazd płetwonurków z całej Polski. Na kempingu pojawiło się kilkadziesiąt osób, w tym około 50 nurkujących, z czego siedem zadeklarowało chęć uczestnictwa w zajęciach z nurkowania jaskiniowego.

Po naszym przybyciu na miejsce w pierwszej chwili prysł mit o wspaniałości kempingu Marina. Okazało się, że na terenie obozowiska nie można instalować naszych sprężarek ze względu na hałas. W utrzymywaniu tego zakazu był żywotnie zainteresowany pewien Niemiec, który posiadał bazę nurkową na terenie kempingu i musiał zapewne słono zapłacić za dzierżawę terenu. Naładowanie u niego butli kosztowało ponad 10 DM. Stąd też niechętnym okiem patrzył na zorganizowanych Polaków, którzy przyjeżdżali ze swoimi sprężarkami.

Kolejnym obostrzeniem, które nas zaskoczyło, była opłata w wysokości 20 DM za zezwolenie na nurkowanie na wodach Chorwacji. Wykupywało się je w kapitanacie portu na okres całego roku. Próba nurkowania bez tych zezwoleń skończyła się wizytą chorwackiej Policiji. Ciekawe, kto był zainteresowany tym, by ich powiadomi?

Na drugi dzień wszyscy wykupili zezwolenia. Zadaliśmy urzędnikowi w kapitanacie pracy na pół dnia. W celu wydania odpowiedniego zaświadczenia musiał przepisać ręcznie dane każdego z nas aż trzykrotnie.

Po uzgodnieniach z obsługą kempingu udało się rozwiązać problem naszych sprężarek. Zainstalowaliśmy je poza terenem obozowiska za stosunkowo niewielką opłatą za prąd. Jakkolwiek musieliśmy nosić butle kilkaset metrów dalej. Przy okazji negocjacji prowadzonych w recepcji wyszło na jaw, że nasz pobyt nie będzie wcale taki tani i wyniesie w przeliczeniu około 6 DM za osbodzień.

Po przebrnięciu przez problemy organizacyjne. humory poprawiły się w momencie, gdy rozpoczęły się właściwe nurkowania. Skalne ściany półwyspu dostępne z brzegu nęciły wielością zwierząt i roślin. Nasz Niemiec też w końcu chodził zadowolony, bo kilkanaście osób wynajęło u niego rejs z nurkowaniem na wraku. W rozkoszowaniu się urokami dzikiej Chorwacji nieco nam przeszkadzała pogoda. Na przemian święciło słońce, padał deszcz i wiał silny wiatr.

W naszej niewielkiej grupce wykonywaliśmy systematyczne ćwiczenia z technik nurkowania jaskiniowego. W zajęciach uczestniczyli : Grzegorz Antczak, Piotr Śmidoda i Andrzej Zaręba z Bydgoszczy, Krzysztof Bańbura z Częstochowy, Krzysztof Strama i Andrzej Łukaszewicz z Głogowa oraz Paweł Sambor z Wrocławia. Swoją zdobytą wcześniej wiedzę przekazywali : Wiktor Bolek i Michał Stajszczyk. Stabilizowaliśmy pod wodą poręczówkę z różnych punktów, poruszaliśmy się wzdłuż niej z zamkniętymi oczami, zostawialiśmy depozyty z butli. Część ćwiczeń była wykonywana w nocy, w celu przybliżenia warunków panujących w podziemiach. W wolnych chwilach omawialiśmy sobie różnice pomiędzy nurkowaniem na wodach otwartych i w jaskiniach.

Po przećwiczeniu tych technik opuściliśmy kemping Marina wcześniej niż inni i udaliśmy się do Słowenii nad Divje Jezero. Jest to największe wywierzysko krasowe w tym kraju. Z dna jeziora o szerokości 40m i długości 70m odchodzi w głąb masywu obszerny korytarz o średnicy kilku metrów. Został on ostatnio spenetrowany przez płetwonurków do głębokości -100m. Tu właśnie chcieliśmy sprawdzić nasze umiejętności w autentycznej jaskini. Jednak ze względu na wiosenne roztopy wywierzysko odprowadzało ilości wody. W miejscu gdzie zaczynał się podziemny korytarz, poziom lustra wody był wyższy o kilkadziesiąt centymetrów niż przy brzegu. W takich warunkach nie było szans na nurkowanie. W związku z tym odbyliśmy tylko wycieczkę do położonej wyżej w dolinie jaskini Kobila Jama z aktywnym przepływem wody. Przeszliśmy tam w piankach kilkadziesiąt metrów, aż do końcowych ciasności.

Na tym został wyczerpany program tegorocznych warsztatów w krajach byłej Jugosławii. Bez przeszkód wróciliśmy do kraju bogatsi o nowe doświadczenia, których by nam zapewne zabrakło w podwrocławskich kamieniołomach.

Wiktor Bolek


 

Copyright © 2004 Grupa Nurków Jaskiniowych KTJ PZA, ver. 6.0
 
Początek strony