Oprócz pogody eksploracja wymaga zaangażowania większej ilości osób przez kilka dni, o co jest raczej trudno jesienną porą. Taka akcja po raz ostatni zakończyła się powodzeniem we wrześniu 1999. Akcje organizowane w latach 2000 i 2001 nie przyniosły żadnego wyniku eksploracyjnego. W 2002 roku nie zdążyliśmy zorganizować jesienią akcji ze względu na wypadek w Rumunii. Ponadto nabrałem przekonania, że trzeba coś zmienić w schemacie organizacyjnym.

  • Profil nurkowania w Syfonie Mysi (Wiktor Bolek, 22 marzec 2003).

Dzięki entuzjazmowi Włodka Szymanowskiego (Spryciula) zdecydowaliśmy się w bieżącym sezonie na kampanię zimową za Syfonem Krakowskim. Działalność rozwijała się ociężale ze względu na niewystarczające zasoby kadrowe i czasowe. Pierwszy wyjazd w składzie Włodzimierz Szymanowski, Mirosław Kopertowski, Seweryn Makuch, Marek Wierzbowski zaporęczował Lodospad. Drugi wyjazd w składzie Włodzimierz Szymanowski, Wiktor Bolek, Piotr Bernhard, Maciej Czykierda zaporęczował jaskinię do II Biwaku i złożył tam pierwszy depozyt. Trzeci wyjazd w składzie Włodzimierz Szymanowski, Wiktor Bolek, Michał Gignal, Arnold Paliński, Justyna Błaszkowska doprowadził do zaniesienia szpejów pod Lodospad. Pierwszy biwak odbył się między Świętami a Sylwestrem 2002. Wzięli w nim udział Włodzimierz Szymanowski, Mirosław Kopertowski, Norbert Ziober, Andrzej Szerszeń (Speleoklub Warszawski, pozostali SG Wrocław). Głównym efektem tego biwaku było zaniesienie butli pod syfon oraz zbudowanie foliowego namiotu na II Biwaku.

Problemy logistyczne w porównaniu z poprzednimi latami okazywały się być monstrualne. Kolejny biwak udało się zorganizować tuż po Sylwestrze, w terminie 03-05.01.2003. Wzięli w nim udział Wiktor Bolek, Michał Gignal oraz Tomasz Gołębiewski (Gołąb) i Andrzej Malicki (Malina) (obaj z WKTJ). Natomiast Andrzej Szerszeń solo doniósł dwie dodatkowe butle na II Biwak.

Po przygotowaniu sprzętu i odespaniu transportu, przenurkowałem wraz z Michałem Gignalem Syfon Krakowski i Syfon Magdy. Po dwu latach przerwy znów usłyszałem łoskot wody przewalającej się przez Dzikie Kaskady. Tym razem hałas był jakby mniejszy. Przy mroźnej pogodzie na powierzchni, w jaskini płynęło znacznie mniej wody. Zdjąłem gidrokostium i przebrałem się w standardowy strój jaskiniowy, podczas gdy Michał pozostał w mokrej piance z założonym na nią kombinezonie zewnętrznym. Dzięki temu jeden z nas był lepiej przygotowany do wspinaczki wymagającej pewnej gimnastyki lub pokonywania zacisków, natomiast drugi był przygotowany do pokonywania terenu będącego w bliższym kontakcie z wodą.

Głównym celem naszej szychty za syfonami było wspięcie się wodospadem, do którego dotarł Norbert jeszcze w 1999 roku. Dojście do samego wodospadu było ciasne. Na szczęście tym razem woda nie bryzgała całym dostępnym przekrojem. Sam komin z wodospadem okazał się przestronny - 3-4 metry średnicy, o wysokości ok. 8m. Na półce w przyzwoitej odległości od strugi wody udało się założyć wygodne stanowisko. Gdy przygotowywałem się do wspinaczki, ukruszył się pode mną stopień. Utrzymałem równowagę na jednej ręce, ale nie poleciałem na dół głównie dlatego, że trafiłem pośladkiem na wystającą ze ściany żyletę. Zesztywniałem na dobre kilkanaście minut. Gdy doszedłem trochę do siebie, a ból nieco zelżał rozpocząłem wspinanie. Michał asekurował mnie na stanowisku.

Początek był prosty II - III. Woda waliła z góry jakieś 2m ode mnie. Dopiero samo wejście do okienka, z którego spadała woda, było trudniejsze. Ściana stawała się pionowa. Musiałem się zbliżyć do spadającej z góry wody. Do tego miejsca doszedł poprzednio Norbert bez asekuracji. Przede mną był dziewiczy teren. Założyłem solidny przelot. Wciągnąłem ręce jak najwyżej. Na krawędzi okienka poczułem solidne klamy. Jeden ruch i byłem na górze. Woda dopływała poziomym korytarzem o rozmiarach wygodnie stającego człowieka. Trzeba było zaporęczować wywspinany wodospad. Przy ostukiwaniu miejsca pod spita, od ściany oddzielił się kamień wielkości telefonu. Patrzyłem jak zgrabnie odbił się od krawędzi okienka i poleciał w kierunku stanowiska - dokładnie w miejsce, gdzie na dole świeciła się karbidka Michała. Wrzasnąłem KAMIEŃ! UCIEKAJ !!! Usłyszałem odgłos uderzenia. Światełko na dole nie drgnęło. Michał krzyknął, że nie dostał. Lekko się tylko odchylił. Kamień trafił w szpeja i zrzucił go z półki. Poza tym drobnym incydentem spitowanie przebiegło bez zakłóceń.

Ruszyłem w górę korytarza. Za niewielką kaskadką zaczynało się przepiękne jeziorko. Idealnie czysta woda o błękitnawym odcieniu sprawiała niesamowite wrażenie. Woda stawała się coraz głębsza. Zawołałem Michała, który był w piance. Wszedł do wody. Początkowo była po pas, a potem po szyję. Na koniec strop zszedł do lustra wody. Michał próbował jeszcze wymacać nogami dalszą drogę pod wodą. W ten sposób został odkryty Syfon Mysi, III z kolei w tym ciągu.

Na tym zakończyliśmy eksplorację. W drodze powrotnej poprawiliśmy jeszcze oporęczowanie na Dzikich Kaskadach. I tak upłynęła nam syta szychta za syfonami. Udało się odkryć w sumie 20-30 metrów nowego, stosunkowo niewiele, ale i tak akcja była bardzo wyczerpująca. Bez solidnego wypoczynku na Biwaku przed i po nurkowaniu byłaby niemożliwa.


Śnieżna Studnia – Nurkowanie w Syfonie Drzemiącym
31. Maj 2019

Mijają właśnie 24 lata od ostatnich dużych odkryć w Syfonie Drzemiącym. Na przestrzeni lat nurkowali tu m. in. Wacław Kozieł, Wiktor Bolek, Michał Stajszczyk oraz Krzysztof Starnawski. Od wielu lat zastanawiałem się nad nurkowaniem w tym miejscu. Na podstawie dostępnych informacji wiedziałem, że aby nurkowanie tam miało sens muszę je zaplanować z dużym, jak na Tatry, rozmachem.

Turystyczna akcja w jaskini Dudnica
13. Styczeń 2015

Relacja z nurkowania w tej świetnej tatrzańskiej jaskini treningowej. Jak się okazało - także naprawdę urzekającej pod wodą..... co można zobaczyć na załączonym filmie z akcji.

Akcja eksploracyjna w Kasprowej Niżniej
13. Styczeń 2015

W dniach 9-10 I 2015r wykonaliśmy akcję eksploracyjną w Jaskini Kasprowej Niżniej. Do jaskini weszliśmyw piątek ok. godziny 8 rano, natomiast wyszliśmy w sobotę ok. 19. Dotarliśmy do Partii Końcowych i zaatakowaliśmy Komin Wyjściowy.